wtorek, 11 lutego 2014

Nie lubię poniedziałków.

Nie przepadam za poniedziałkami. Nie dlatego, że jest to pierwszy dzień po weekendzie, ale dlatego, że jest dniem kompletnie u mnie rozbitym.
Starszy pędzi do szkoły na 8.00, Młodszą odprowadzam dopiero na 11.25.
Zanim wrócę (biorąc pod uwagę, że nie zahaczam o ukochaną rupieciarnię) jest południe. Wtedy wszystko lotem błyskawicy trzeba ogarnąć, bo o 14.40 znów tour do szkoły.
Dzisiaj postanowiłam jednak poleniuchować, wypić poranną kawę, przysiąść nad książką i oczywiście obowiązkowo zerknąć tutaj.



Przejrzałam też kilka numerów moich ulubionych gazet.




 Jestem na etapie rozgrzebanych rozpoczętych kilku modernizacji min. 
widocznego w tle zarysu miejsca do pracy, 
malowania łóżka Młodszej (praca wstrzymana bo okazało się, że nie jestem pewna czy to będzie jednak jej łóżko..piękne jest, ale czy nie za "ciężkie" dla dziewczynki?.aaaaaaaaaaaaaa)





krzeseł wyjących jak do księżyca straszących rozebranymi siedziskami- też czekających na czyszczenie i malowanie

i nic nie wspomnę o zamówionych farbach do tkanin, czystych poszewkach do ich wypróbowania oraz stoliku w salonie...ciii


Biorąc to wszystko pod uwagę, lubię poniedziałki jako zapowiedź nowego, ale moich nie lubię, bo tak naprawdę mój tydzień zaczyna się we wtorek.
Wtedy zaczynam działać, kompletować, kombinować, przemyśliwać- czasem nawet przestawiać;)

Żeby nie było, skończyłam ostatnio odnawianie starych ram okienek piwnicznych. Są fajne, malutkie i idealnie sprawdzają się jako witrynka i szafeczka na klucze lub podręczne leki.
Zastanawiam się nad wstawieniem siatki, tymczasem cieszy mnie zmienianie im wnętrz;)



Dziękuję wszystkim, którzy zajrzeli do mnie. Miałam cichą nadzieję na chociaż jeden komentarz, a tu proszę :)
Bardzo to budujące.

Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie i do następnego;)

 
 


12 komentarzy:

  1. Ja też rozkręcam się od wtorku. Podoba mi się u Ciebie. Półeczki ze skrzynek, metalowe kosze tworzą klimat. Myślę, że to drewniane łóżko fajnie zaaranżowane np.przykryte patchworkiem może dobrze wyglądać w pokoju dziewczynki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma mojego poprzedniego komentarza chociaż teoretycznie został zamieszczony - może jest moderowanie, ale raczej nie bo same miłe rzeczy pisałam. Próbuję jeszcze raz. Ila z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń
  3. Ilu, witaj .
    Nie, nie ma moderowania:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy ja dobrze gdzieś wyczaiłam, że jesteś z Lublina? W takim razie witaj w gronie bloggerek. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak miło:)
      Bardzo dobrze wyłapałaś, witaj "sąsiadko";)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Ach, witaj, witaj! :-) Już spieszę z poszukiwaniem twojego maila, żeby wysłać ci zaproszenie do mojego bloga. Ściskam. :-)

      Usuń
    3. Nie widzę adresu... Kochana, jak się z tobą skontaktować?

      Usuń
  5. Ups, skucha.
    Faktycznie nie zamieściłam:p
    ciężko tak wszystko na początku ogarnąć, już się poprawiam
    my.neutral.heaven@gmail.com
    i czekam na wiadomość od Ciebie z niecierpliwością;))))
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałam ci zaproszenie, kochana. Do miłego.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama mam podobny dylemat. Kupiłam jeszcze większego klamota (szer 130cm) dla Młodszego - kiedyś w końcu wyjdzie z łóżeczka. Na razie jeszcze na oczy go nie widziałam tylko na zdjęciach. Na pewno przeszlifuję do jasnego drewna (Ty masz już to z głowy) no i może tylko nawoskuję. Bielone łóżko na pewno nie będzie "ciężkie" a jak przyjdą kolorowe, dziewczyńskie dodatki to będzie super.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne półki ze starych skrzynek :) podoba mi się, ze dajesz drugie życie starym rzeczom i jeszcze pięknie Ci to wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń